w myśli szlafrokach,w myśli obłokach,
gdzieś w myśli potokach -błądze, szukam,zddycham,
ciężko, ale jeszcze oddycham.
Jeszcze pomiędzy szybami się mieszcze, jeszcze czuję deszczowe
dreszcze. Jeszcze żyję, choć już gniję, zanurzam się w szaleństwie
po szyje, od kostek ciężka treść łamie mi mostek. Wszystkie stawy,
mięśnie i komórki, pokarm z plastikowej rurki, w krwi z osocza chmurki.
Kod DNA, jak pchła nadgryza świadomość, przekazuje tajemną wiadomość,
o stylu, życiu, byciu, wyciu. O endorfinach wędrujących do głowy,
o temacie tej rozmowy, o pomysłach chorej głowy.
O izolacji i determinacji, szybkich myślach bez spacji.
Słowa ze smakiem, lecz bezwonne atakują myśli bezbronne.
Stoję na miedzy, potrzebuje wiedzy, teraz genetyka-to chętnie się
połyka.
Obejrzyj to w innym formacie, obejrzyj to w pryzmacie
czerwony
pomarańczowy
niebieski
zielony
fioletowy
Myśli wyciekają z mojej głowy, omijają pustogłowych,
interferencja fal myślowych.
Podczas kłótni tramwajowych torów i kreatywności umysłu,
Staram się o przytępienie zmysłów.
Patologiczne postrzeganie rzeczywistości, realizm sprawia trudności.
zasypiam
za sy piam
sy piam za
sy. piam











